| WESPRZYJ NAS |
|
 |
| Logowanie |
|
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
|
 | Zieloni: DZIĘKUJEMY!!! |
|
W imieniu Zielonych 2004 pragniemy gorąco i serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy w dniu wczorajszym oddali swój głos na Zielonych, głosując na listę nr 7. Dziękujemy tym wszystkim, którzy uwierzyli, że Unia potrzebuje zmiany i że to Zieloni są tą siłą, która najlepiej wyraża europejskie marzenie.
Pokazały to zresztą wyniki głosowania w innych państwach europejskich, bowiem Zieloni jako jedyne ugrupowanie w Parlamencie Europejskim nowej kadencji zwiększyło liczbę mandatów w stosunku do stanu z 2004 roku. Europejczycy i Europejki głosujący na Zielonych opowiedzieli się za zmianą, za Nowym Zielonym Ładem, za Unią, która nie będzie wyłącznie wspólnotą interesów ekonomicznych, ale także wspólnotą wartości. Zielone postulaty będą bardziej widoczne w Parlamencie Europejskim, co będzie miało również wpływ na sytuację w Polsce.
Będziemy współpracować z Zielonymi w Parlamencie Europejskim, bo jesteśmy częścią zielonej międzynarodówki. Będziemy pracować nad stworzeniem i realizacją wspólnej unijnej polityki klimatyczno-energetycznej, polityki bezpieczeństwa, polityki rozwojowej, będziemy dążyć do wzmocnienia standardów socjalnych oraz w zakresie sprawiedliwego handlu, demokracji oddolnej i uczestniczącej, będziemy skutecznie walczyć z dyskryminacją ze względu na płeć, wiek, orientację seksualną, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne, wyznawaną religię i przekonania.
Dziękujemy wszystkim osobom, które zdecydowały się na start w wyborach europejskich z naszej rekomendacji. Szczególnie dziękujemy prof. Magdalenie Środzie, która ubiegała się o mandat w PE w zielonych barwach.
Dziękujemy również wszystkim osobom, które finansowo wsparły naszą kampanię.
Dziękujemy wszystkim, którzy nam w niej pomagali i dzięki którym nasza kampania stała się widoczna:
Irenie Kołodziej i Magdalenie Mosiewicz za wsparcie kampanii na szczeblu centralnym.
Beacie Nowak, Wojtkowi Kłosowskiemu, Monice Dzik, Jerzemu Masłowskiemu i Wojtkowi Cegielskiemu za pomoc w przygotowaniu materiałów wyborczych.
Maćkowi (Psychowi) Smykowskiemu, Agnieszce Kossobudzkiej, Patrycji Petryk i Jeremiemu Czyżewskiemu za pomoc w montażu naszych spotów.
Annie Czerwińskiej za obsługę medialną kampanii.
Jakubowi Grabcowi za czuwanie nad naszymi finansami.
Adamowi Ostolskiemu za wsparcie merytoryczne.
Bartłomiejowi Kozkowi, Urszuli Krzyżak i Aleksandrze Sowie za czuwanie nad naszą kampanią w Internecie.
Małgorzacie Tkacz-Janik za koordynację kampanii prof. Magdaleny Środy w Łodzi, a Hannie Gill i Tomaszowi Piątkowi oraz Annie Duniewicz i Markowi Jedlińskiemuze wielkie wsparcie łódzkiej kampanii.
Beacie Maciejewskiej za koordynację kampanii Dariusza Szweda w Gdańsku.
Martynie Wasiucie, Marcinowi Strębskiemu, Pawłowi i Rafałowi Bernatom, Wojtkowi "Mrówie" Bobiatyńskiemu oraz Danielowi Salardiemu za szczególne wsparcie w kampanii warszawskiej.
Dziękujemy wielu, wielu innym osobom, które okazały nam swoje wsparcie. I dziękujemy Wam, naszym wyborcom i wyborczyniom.
Agnieszka Grzybek i Dariusz Szwed,
Przewodniczący Zielonych 2004
|
dnia 2009/06/24
W kolejnych wyborach proszę bardzo nie łączyć programu ekologicznego z lewicowym. Chciałem zagłosować na Milkę, ale tym samym zagłosowałbym na Siwca, a wtedy plułbym sobie w brodę do końca życia. Skupcie się proszę na programie ekologicznym, a nie na łączeniu z komunistami, Środami i organizatorami marszów. W Polsce i Europie jest wielka praca przed ekologami, musimy się ratować przed elektrowniami atomowymi, GMO, elektroskażeniami, zanieczyszczeniem powietrza, ociepleniem klimatu. Ani pan Siwiec ani pani Środa nam w tym nie pomogą. Zadymiarze z marszów równości również. Potrzebna jest silna reprezentacja w parlamentach dla programu ekologicznego. Proszę Was następnym razem przygotujcie program ekologiczny i na tym się skupcie, żebyśmy mieli kogo poprzeć.
Ekolog |
dnia 2009/06/25
Szanowny Panie kkuk,
proszę o pisanie o innych z szacunkiem, bo inaczej nikt z Panem nie będzie tu podejmował polemiki - mamy dość "pyskówek" .
A teraz do rzeczy: zapraszam Pana do przeczytania Zielonego Manifestu partii Zieloni 2004. My nie jesteśmy partią ekologiczną (bo wtedy zajmowalibyśmy się jedynie polityką ekologiczną), ale partią Zielonych, która zajmuje się prawami człowieka i zrównoważonym rozwojem a zatem równoważeniem kwestii społecznych, ekologicznych oraz gospodarczych (i integrowaniem właściwych polityk w tych obszarach). Głosując na Miłkę, na Pana Siwca by Pan nie zagłosował, bo ten był na liście SLD-UP a my współtworzyliśmy listę CentroLewicy (PD+SDPL+Zieloni). "Ekologią" oderwaną od kontekstu tak istotnych kwestii, jak: sprawiedliwość społeczna, równość, solidarność czy demokracja uczestnicząca, może zajmować się każda partia, ale tylko Zieloni 2004 te kwestie łączą. Dlatego jesteśmy odrębną partią. Zielona polityka to nie tylko ekologia, tak jak zrównoważony rozwój to nie tylko polityka ekologiczna. Ale to my najintensywniej zajmujemy się tematyką ekologiczną spośród wszystkich partii, które (praktycznie wszystkie) traktują ekologię jak "kwiatek do kożucha", więc jeśli dla Pana kwestie ekologiczne są ważne (najważniejsze?), wybór powinien być prosty .
pozdrawiam
Dariusz Szwed
także ekolog ale głównie zielony polityk |
dnia 2009/06/26
Szanowny Panie Dariuszu,
Manifest to świetny program, choć ma kilka punktów nad którymi warto się zastanowić.
Np. ten:
"...Tylko jedna trzecia posłów do Parlamentu Europejskiego i Komisarzy Europejskich to kobiety. Wśród posłów do Parlamentu Europejskiego z ramienia Zielonych jest tyle samo kobiet, co mężczyzn, i pragniemy, aby Unia Europejska poszła za naszym przykładem..."
Czy uważa pan, że jeśli mamy 4 świetne pielęgniarki i 4 wspaniałych chirurgów, to należy to zmienić i powinny być 2 świetne pielęgniarki i 2 kiepskich pielęgniarzy, albo 2 świetnych chirurgów i 2 słabe chirurginie. Może bardziej trafi przykład kowali i przedszkolanek ?
Co to ma wspólnego ze zrównoważonym rozwojem ?
Co do przykładu z panem Siwcem specjalnie przejaskrawiłem, żeby pokazać do czego prowadzi występowanie w koalicji. W rzeczywistości głosując na panią Miłkę, głosowałbym na panią Sylwię Pusz, która mimo, że mieszka (mieszkała) w miejscowości Kamionki słynnej z wielkiego protestu mieszkańców przeciw budowie wielkiej linii WN, nie zrobiła w tej sprawie nic, a teraz gdy budowa po 5 latach protestu jest na ukończenie wyprowadza się stamtąd.
Czy głosując na Zielonych musimy głosować za równą liczbę kobiet i mężczyzn w każdym zawodzie, za eutanazją, adoptowaniem dzieci przez transwestytów ? Jest tyle ważnych rzeczy do zrobienia, szczególnie gdy przez obecny rząd łamana jest Konwencja z Aarhus i prawa człowieka, a my nawet nie mamy na kogo zagłosować. |
dnia 2009/06/27
Parytet w Zielonych 2004 nawet się nie sprawdził, bo regulacja formalna skutkowala brakiem realnej podaży na ZRÓWNANE ilościowo miejsca. Były same vacaty. Nie da się wyregulować kwestii regulowanych naturalnie. Jeśli kobiety są mniejszością w udziale społecznym w danej dziedzinie (np. polityce) to tak niech będzie. Po cholerę na siłe coś zmieniać w statystykach wynikajacych z kultury i natury? Nonsens. Nie rozumiem, dlaczego niby MIAŁO BY BYĆ po równo kobiet i mężczyzn? Co mnie obchodzi płec? Mnie obchodzi jakośc intelektualna człowieka, który odpowiada za innych piastując funkcję publiczną. |
dnia 2009/06/27
Jakoś nie zauważyłem koszmarnej ilości wakatów na stanowiskach partyjnych, a w wyborach na przewodniczącą były 2 kandydatki...
Oczywiście, możemy wszędzie zostawić nierówność - tak zasadniczo po kij dbać o środowisko, skoro ludzie i tak je dewastują, po co zmieniać coś "wynikającego z kultury i natury". I od kiedy udział kobiet w polityce wychodzi z natury, no proszę???
Sorry, ale jestem gejem i jednocześnie walczę o zrównoważony rozwój kraju. Nie przyszedłem do partii zajmującej się tylko ekologią - przyszedłem do partii, która jak w całej Europie zajmuje się wzajemnie powiązanymi kwestiami. Nie ma harmonii między człowiekiem a naturą jeśli nie ma harmonii wewnątrz ludzkiej społeczności. A nie ma harmonii tam, gdzie trwa opresja, m.in. kulturowa, związana np. z dyskryminacją płciową. Dlaczego to, co w większości krajów, do których chcemy się równać jest oczywistością u nas budzi zdziwienie??? |
dnia 2009/06/27
Jeżeli będziemy chcieli, żeby w parlamencie było 50 % kobiet i 50% mężczyzn, 10 % gejów i 90 % hetero, 95 % katolików i 5 % ateistów, 50 % zwolenników aborcji i 50 % jej przeciwników, 5 procent prawników, 5 % lekarzy, 5 % nauczycieli, 5% kucharzy bo taki jest podział w społeczeństwie, to nie pozostanie nam nic innego tylko pozostawić wybór programowi komputerowemu, który przesieje wszystkich kandydatów i wybierze nam parlament, żeby struktura parlamentu odpowiadała strukturze społecznej.
To jest jakaś paranoja, ale wszystko możliwe. Traktat Lizboński pokazał, że można najważniejsze sprawy przegłosować bez jakiejkolwiek dyskusji i bez udziału społeczeństwa. To co wyprawia rząd z Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska
http://www.eko.org.pl/index_ogloszenia.php5?dzial=2&kat=8&art=41
czy też z programem budowy elektrowni atomowych wskazuje, że społeczeństwo nie ma nic do powiedzenia. O wszystkim będzie decydować paru wybrańców, albo jak w sprawie parytetów komputer. |
dnia 2009/07/01
Kkuk, niepotrzebnie sprowadzasz sprawę do absurdu. Postulaty równościowe naprawdę nie kłócą się z ekologią, a przeciwnie - uzupełniają się nawzajem. Szkoda by było, gdyby człowiek taki jak ty, mówiący w sprawach ekologii jednym głosem z nami, nie mógł się z nami dogadać. Wiesz, wydaje mi się, że w Polsce ma miejsce rodzaj mentalnego zapóźnienia - wagę ekologii wielu ludzi już czuje, ale przeciwdziałanie nierównościom wciąż uchodzi za dziwactwo. Zastanów się tak uczciwie: CO CI TO SZKODZI? |
dnia 2009/07/03
"Jakoś nie zauważyłem koszmarnej ilości wakatów na stanowiskach partyjnych, a w wyborach na przewodniczącą były 2 kandydatki..."
Nie wiem czy koszmarnej, ale między 2004 a 2006 rokiem były z tym problemy, nie wspominając już o własnym kole, w którym była wogóle 1 członkini (praktycznie) i reszta samców Co prawda była formalnie współprzewodnicząca, ale tylko formalnie, w praktyce był vacat.
Oczywiście, możemy wszędzie zostawić nierówność - tak zasadniczo po kij dbać o środowisko, skoro ludzie i tak je dewastują, po co zmieniać coś "wynikającego z kultury i natury".
A co ma ochrona środowiska z "równością" bo nie widzę związku?
I od kiedy udział kobiet w polityce wychodzi z natury, no proszę???
Nigdzie nie stawiałem takiej tezy, iż ta konkretna dysproporcja wynika z ALBO kultury ALBO z natury. To temat na razie otwarty, aczkolwiek biorąc pod uwagę statystyczne preferencje intelektualne, udział mniejszościowy kobiet w polityce może wynikać faktycznie z natury. Np. fenomen dlaczego kobiety głosują na mężczyzn? Opinia humanistyczna Prof. M. Środy, iż to skutek socjalizacji mnie nie przekonuje. Nie w zasięgu globalnym, gdyż z praktyki wynika, że preferencje podświadome (naturalne) dominują w skali masowej nad uwarunkowaniami kulturowymi (są np. kompensowane w inny sposó . U kobiet natomiast są w skali globalnej preferowane inne formy aktywności niż u samców i to mocny argument w rękach np. konserwatystów (do których nie należę). Natomiast nawet jeśli ma to wynikać z kultury (na co jestem otwarty) to nie upoważnia to nadal do parytetu. Chcę mieć wybór czy głosuję na fachowca czy kretyna, a nie czy na kobietę czy na samca, bo to jest dopiero roztrząsanie kwestii płci, która przecież nie miała być w końcu kryterium czegokolwiek. Gdzie tu konsekwencja?
Sorry, ale jestem gejem
A co mnie to obchodzi?
i jednocześnie walczę o zrównoważony rozwój kraju.
A co ma zrównoważony rozwój kraju wspólnego z równą ilością posłów ze względu na płeć bo ni kij nie widzę związku? Zrównoważony oznacza optymalny ze względu na wszystkie aspekty funkcjonowania, a nie RÓWNY ILOŚCIOWO.
Nie przyszedłem do partii zajmującej się tylko ekologią - przyszedłem do partii, która jak w całej Europie zajmuje się wzajemnie powiązanymi kwestiami. Nie ma harmonii między człowiekiem a naturą jeśli nie ma harmonii wewnątrz ludzkiej społeczności.
A co ma harmonia wspólnego z centralnym planowaniem ilościowym płci w parlamencie bo równiez nie widzę związku? Pomijam już, że podział na naturę i kulturę jest umowny.
A nie ma harmonii tam, gdzie trwa opresja, m.in. kulturowa, związana np. z dyskryminacją płciową.
LOL, jaka nowomowa ideologiczna. To, że demokratycznie wynika nierówny udział ze względu na płeć nie jest żadną opresją tylko skutkiem potrzeb obywateli demokratycznie decydujących. Opresja to jak ktoś mi sugeruje opresję - to się nazywa socjotechniczna manipulacja - oddziaływanie na emocje w celu wymuszenia posłuchu dla swojej idei.
Dlaczego to, co w większości krajów, do których chcemy się równać jest oczywistością u nas budzi zdziwienie???
Jak wybieram na kogo głosuję to jakoś nie zastanawiam się co jest w innych krajach, tylko analizuję biografię, program i dotychczasową działaność kandydata. Np. w tym roku wyszła mi Magda Środa, i jakoś wali mnie czy ona jest kobietą. W każdym bądź razie już żałuję, że przed głosoaniem w czerwcu nie obejrzałem filmu na You Tube, gdzie ją JKM pięknie rzeczowo załatwił a ona dała plamę jako intelektualistka oceniając go personalnie. Gdyby o tym wiedział przed głosowaniem, nie odstałą by ode mnie głosu. |
dnia 2009/07/09
Jacku, największym problemem jest to, że właśnie nie ludzie ciągle "nie widzą związku" - między środowiskiem, równością, tolerancją, demokracją i wieloma innymi kwestiami. Wystarczy sprawdzić na Wiki hasło Zielona Polityka - związek jest, i widzą to wszystkie sprawnie działające partie Zielonych w Europie Zachodniej. Nie zauważyłem, żeby np. Niemcy, do których tak często się odwołujemy, miały z tym jakiekolwiek problemy. To, co nazywasz nowomową, to fragment manifestu węgierskich Zielonych, którzy w parę miesięcy od powstania mają w sondażach 4% poparcia. A zielona polityka JEST ideologią, czy to się komu podoba czy nie. Mi się podoba, bo potrzebuję ideowej podbudowy mojego działania w polityce. |
dnia 2009/07/11
Istnienie ideologii mówiącej o istnieniu związku nie dowodzi istnienia związku.
Pozdr. |
dnia 2009/07/13
Panowie, Panie
Jaki jest związek elementów opisanych w Zielonym Manifeście?
1. wykluczenie (dyskryminacja) ekologiczne/klimatyczne jest formą wykluczenia (dyskryminacji) - zajrzyjcie np. http://en.wikipedia.org/wiki/Environmental_justice - może ktoś znajdzie czas aby utworzyć hasło sprawiedliwość ekologiczna
2. w 2005 roku utworzyłem artykuł Zielona polityka a później http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Zielona_polityka - zostałem wręcz zaatakowany, że to jakieś bzdury, że jest przecież polityka ekologiczna i o co mi chodzi. Od tamtego czasu ta kategoria bardzo się rozwinęła i nadal rozwija a liczba współautorek/rów tekstów rośnie - poczytajcie czym ta ideologia jest, zanim będziecie wystawiać oceny...
3. Partie to ideologie (choć u nas większość ideologii się wyrzeka - takie partie...). Problem w tym, że w Polsce o ideologiach się nie dyskutuje tylko podaje "jedynie słuszną", że "nie ma alternatywy" i "nie teraz, bo... wchodzimy do UE, bo musimy się rozwijać" itd. - ciągle brak refleksji dokąd zmierzamy, jaka jest wizja
4. Jakub - to że Bartek jest gejem ma znaczenie - w Polsce prawica tworzy stereotyp geja - bogatego "lansiarza" (podobnie często jest z Żydami - że bogaci, że rządzą światem - tak jest w ogóle z "obcymi" ), a ja pracuję z Bartkiem od kilku lat i jest to człowiek bardzo pracowity (robi mnóstwo rzeczy społecznie mimo, że jest raczej niebogatym studentem), inteligentny i mam nadzieję, że będzie wkrótce radnym albo posłem Zielonych. Bądź choć trochę empatyczny i wrażliwy oraz postaraj się zrozumieć ludzi, którzy nie są "białymi heteroseksualnymi mężczyznami"... i mają z TEGO powodu różne problemy. Bardzo cenię ludzi, którzy potrafią walczyć o swoje prawa (jako mniejszość), ale jeszcze potrafią spojrzeć na te prawa szerzej i wystąpić w obronie słabszych (wykluczonych społecznie, ekonomicznie czy ekologicznie). Politycy powinni być właśnie rzecznikami słabszych (w różnych płaszczyznach i perspektywach), inaczej stają się lobbistami silniejszych.
Wreszcie - czy kobiet jest tak mało w polityce, bo ich to nie interesuje, czy nie interesuje ich TAKA polityka?
pędzę dalej  |
dnia 2009/07/29
Darku, ale co mnie obchodzi prawica i ich stereotypy? Ja piszę w swoim imieniu jako obywatel i potencjalny wyborca (tej czy innej partii, może i Zielonych a może fioletowych). Nie jestem z prawicy i raczej nie kieruję się schematami myślowymi jako sceptyk.
Po pierwsze - nie widzę nadal związku między parytetem płciowym w instytucjach państwowych a ochroną środowiska przyrodniczego (nikt go nie wskazał konkretnie - nie, nie mam czasu czytać, nie zawsze też przeczytanie tekstu pisanego rozwiewa wątpliwości, stąd wolę żywą dyskusję na bierząco), więc ponawiam tezę, że ISTNIENIE (wierzę w jej istnienie, czemu by nie?) "Zielonej Polityki" nie dowodzi, że treść "Zielonej Polityki" jest logiczna, zgodna z prawdą, słuszna, spójna etc.
Po drugie - nadal nic mnie nie obchodzi to, że ktoś jest gejem, chyba, że w moim typie, ale tu widzę małe szanse ;D To, że rozmówca jest gejem, czyli że preferuje samców od samic w wiadomych okolicznościach ma tyle wspólnego dla mnie z zasadnością parytetu płci w instytucjach publicznych co to, że ja wolę maliny od truskawek.
Po trzecie nie ma róznicy osobowościowej (na dzisiejszy stan wiedzy naukowej i psychologicznej) między homoseksualistami i heteroseksualistami, więc nie bardzo widzę możliwosć rozumienia HOMOSEKSUALISTY, skoro nie rózni się w kwestii intelektu, emocji itd, ode mnie jako hetero. Natomiast to, że ktoś ma problemy bo jest gejem nadal nie powoduje, że widzę związek między ochroną środowiska a potrzebą istnienia parytetu płci. Obawiam się, że zarówno Ty jak i Bartek sprowadzacie rozmowę z tematu na inny temat, czyli z kwestii potrzeby istnienia parytetu płci w instytucjach państwowych na INNE NIEZALEŻNE tematy, a przynajmniej nadal nie wskazaliście mi ZALEŻNOŚCI PRZYCZYNOWEJ (a jedynie tezę ideologiczną, co nie stanowi dowodu o zasadności) między ochroną środowiska a postulatem parytetu.
Po czwarte każdy ma jakieś problemy w relacjach z innymi ludźmi i jakoś nie uważam, żeby to determinowało zasadność robienia wszsytkim po równo miejsc pracy bo tak. To niemerytoryczne kryterium równie szkodliwe jak kryterium konserwatywne, że jedna płeć ma prawo do... a druga ma zakaz tegoż samego.
O tym kto dorwie się do żłoba nie powinny decydować regulacje ze względu na cechy obiektywistyczne, lecz wybór demokratyczny ze względu na potrzeby z założenia ocenione wg kompetencji, np. intelektualnych, czy też doświadczenia czy innych.
Pozdr. |
dnia 2009/07/29
P.S. Walka o równoUPRAWNIENIE (a nie równość dla równości statystycznej uregulowanej formalnie!) oznacza tyle, że prawo daje MOŻLIWOŚĆI każdemu do CZEGOŚ TAM, niezależnie od cech obiektywistycznych (płci, rasy, orientacji seksualnej itd.).
Ale to nie ma nic wspólnego z dążeniem do zaistnienia stanu równości statystycznej!!!! To prywatna sprawa ludzi, kogo wybierają i co wybierają dla samych siebie. A niech będzie nawet 100% białych hetero samców, jeśli tak wynika z demokracji.
Pozdr. |
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.
Brak ocen.
|
|