ENGLISH
Home · O nas · Kontakt · Prawo · Forum · Linki · Galeria · Publicystyka · Historia · Pobierz · Szukaj · Rss 2010/07/30
Dariusz Szwed Agnieszka Grzybek Partia Zielonych 2004
WESPRZYJ NAS
wesprzyj nas
MENU
PRZYŁĄCZ SIĘ DO ZIELONYCH
Zapisz się do partii albo zostań Stałą/łym Współpracownicą/kiem
WESPRZYJ NAS
Osoby zainteresowane wsparciem działalności Zielonych 2004 mogą wpłacać darowizny na konto:
PKO BP SA IX Oddział w Warszawie
82 1020 1097 0000 7502 0099 8922
ZIELONE MIASTO


Pobierz publikację
Zielone Miasto Nowej Generacji [pdf 2MB]

Zieloni2004 w FaceBook Zieloni2004 w YouTube Zieloni2004 w Naszej-Klasie Zieloni2004 na Myspace Zieloni2004 w Wikipedii
ZIELONY NEWSLETTER
Zieloni 2004 - Info
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Home « Publicystyka i Media « Zieloni 2004 w mediach « Gazeta Wyborcza: Johan Bros, dyżurny ratownik śląskich zabytków
Link

Johann Bros jest jedną z sześciu osób nominowanych w tym roku do Nagrody im. Janoscha "Cegła z Gazety". Jak sam mówi o sobie, jest hipisem wychowanym przez kobiety, który w Hamburgu nauczył się robić interesy. Wrócił do Katowic, by w stare przemysłowe mury tchnąć nowe życie.


"Gazeta" już po raz piąty przyzna w tym roku nagrodę dla osoby, która w największym stopniu przyczyniła się do budowania śląskiej tożsamości. Bros buduje śląską tożsamość dosłownie.

Najpierw zrewitalizował stary browar Petera Mokrskiego w Szopienicach - dzisiaj mieszczą się tam siedziby różnych firm. Potem zajął się szybem Wilson w Nikiszowcu. Zrobił tam galerię, która szczyci się posiadaniem jednej z największych na Śląsku kolekcji sztuki nowoczesnej.

Ostatnio zajął się 160-letnim budynkiem w Szopienicach. Nie szuka pod inwestycje miejsc prestiżowych, ale tych najbardziej zdegradowanych. - Nie ma mowy o prawdziwej rewitalizacji bez zaangażowania ludzi, którzy w takich miejscach mieszkają. Dlatego do pracy zatrudnia miejscowych, uczestniczy w działalności lokalnych stowarzyszeń, współpracuje ze społecznikami.

Bros urodził się w śląskiej rodzinie, dzieciństwo spędził w Wodzisławiu Śląskim. - Były lata 50. i na moich oczach do pięciotysięcznego starego miasteczka wkraczał wielki przemysł. Przybywało kopalń, budowano blokowiska, zjeżdżali ludzie z całej Polski. Wszystko co stare i tradycyjne odchodziło. Myślę, że to wtedy właśnie narodziło się we mnie pragnienie zachowania tego, co wiązało się z tym moim Śląskiem - przyznaje.

W jego rodzinnym domu się nie przelewało, ale Bros z tkliwością wspomina, że nigdy nie brakowało mu ciepła i miłości. - Wychowywały mnie kobiety: mama, babcia i tłum ciotek. Byłem ich oczkiem w głowie. To kobiece towarzystwo zdominowało moje przyszłe życie. Do tej pory lubię pracować z kobietami. Kiedyś one mnie wychowywały, dziś ja wychowuje je - śmieje się Bros.

Wyjechał do Katowic, do kolejnej kobiety - ciotki, która prowadziła pralnię i punkt gastronomiczny. Rozpoczął naukę w Śląskich Technicznych Zakładach Naukowych. - Szybko zaprzyjaźniłem się z ludźmi, którzy tak jak ja zafascynowani byli poszukiwaniem wolności. Przy ul. Kościuszki była kawiarnia Bambino i tam się spotykaliśmy. Kolorowe ciuchy, obowiązkowa książka "Skowyt" Allena Ginsberga i jazzowe płyty. Zazdrościłem tym, którzy mieli długie włosy. Ja nie zapuszczałem, bo bałem się reakcji nauczycieli. Choć nawet bez tego w szkole miałem kłopoty - wspomina.

Po maturze Bros zrozumiał, że upragniona wolność nadejdzie wraz z finansową niezależnością. Nie poszedł więc na studia, czego dziś bardzo żałuje, i zaczął pomagać ciotce w prowadzeniu usług. Zarabiane pieniądze nie przynosiły jednak szczęścia - zaczęła mu doskwierać polska szarzyzna. Pod koniec lat 70. postanowił wyjechać do Nowej Zelandii. W eskapadzie pomogła kolejna ciotka, która od lat mieszkała w Niemczech. Kiedy wysiadł na dworcu w Hamburgu, zobaczył młodego chłopaka, który sprzedawał gazety, śpiewał i grał na harmonijce. - Luz tego chłopaka przekonał mnie, że Hamburg da mi wreszcie to, czego tak bardzo poszukiwałem. To miasto było fascynujące. Zamiast jechać dalej, zapisałem się do Szkoły Kupieckiej. I zrozumiałem, że mam żyłkę do robienia pieniędzy. Handlowałem wszystkim: dżinsami, kawą, tekstyliami - wylicza. Dorobił się dużych pieniędzy.

Jednak pod koniec lat 80. wrócił do Katowic. Uruchomił sieć dyskontów, chciał mieć też fabrykę kawy. Dlatego kupił w Szopienicach stary browar. I wtedy wszystko się zmieniło. - Poznałem Monikę Pacę, która do dziś jest moim najbliższym współpracownikiem i życiową partnerką. Dyskonty nam padły, z kawy zrezygnowaliśmy świadomie. U Moniki zaimponowała mi znajomość sztuki. Zaczęliśmy kolekcjonować dzieła, skupiać wokół siebie artystów. Zamiast budować fabrykę, odnowiliśmy stary browar - wspomina Bros. O wszystkim, co prawie od 20 lat robi na Śląsku, mówi krótko: - Odnalazłem swoją wolność.


Brosa nominował do nagrody Kazimierz Kutz, wybitny reżyser, a obecnie poseł na Sejm. Ale to czytelnicy "Gazety" zdecydują ostatecznie (kupony do głosowania drukujemy w katowickim wydaniu "Gazety"), komu przypadnie cegła z autografem znanego pisarza Janoscha artystycznie ozdobiona przez Jerzego Becelę. Wyniki plebiscytu poznamy już 11 grudnia. W środę w "Gazecie" sylwetka kolejnej osoby nominowanej do "cegły



Anna Malinowska
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Siedziba biura krajowego Zielonych 2004:
ul. Piękna 64 a, lok. 11
00-672 Warszawa
e-mail: biuro@zieloni2004.pl

www.partiazielonych.pl | www.zieloni2004.pl
2,032,899 Unikalnych wizyt