ENGLISH
Home · O nas · Kontakt · Prawo · Forum · Linki · Galeria · Publicystyka · Historia · Pobierz · Szukaj · Rss 2010/09/09
Dariusz Szwed Agnieszka Grzybek Partia Zielonych 2004
WESPRZYJ NAS
wesprzyj nas
MENU
PRZYŁĄCZ SIĘ DO ZIELONYCH
Zapisz się do partii albo zostań Stałą/łym Współpracownicą/kiem
WESPRZYJ NAS
Osoby zainteresowane wsparciem działalności Zielonych 2004 mogą wpłacać darowizny na konto:
PKO BP SA IX Oddział w Warszawie
82 1020 1097 0000 7502 0099 8922
ZIELONE MIASTO


Pobierz publikację
Zielone Miasto Nowej Generacji [pdf 2MB]

Zieloni2004 w FaceBook Zieloni2004 w YouTube Zieloni2004 w Naszej-Klasie Zieloni2004 na Myspace Zieloni2004 w Wikipedii
ZIELONY NEWSLETTER
Zieloni 2004 - Info
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Home « Kampanie i Tematy « Jedz Lepiej « Zieloni w Senacie w sprawie GMO
Dariusz Szwed, przewodniczący Zielonych, i prof. Ludwik Tomiałojć, członek Rady Krajowej, wzięli udział w seminarium „Uprawy GMO a polskie prawodawstwo”, które odbyło się w Senacie RP 14 lipca 2009 roku.

- Zgoda na uprawy GMO w polskim drobnomozaikowym krajobrazie rolniczym oznaczałaby rychłą likwidację i upraw ekologicznych i rolnictwa tradycyjnego, a także naszego eksportu zdrowej żywności – powiedział prof. Ludwik Tomiałojć podczas swego wystąpienia w Senacie. - Straszenie nas karami unijnymi nie sprzyja tworzeniu dobrych rozwiązań prawnych, ani rozwojowi wiedzy o skutkach GMO, ani dobru obywateli UE. Warto przypomnieć, że już czterokrotnie w latach 2005-2009 większość kwalifikowana w Radzie Europejskiej głosowała przeciw propozycjom Komisji Europejskiej zniesienia klauzul ochronnych w odniesieniu do niektórych GMO. Wytykając, że to Komisja Europejska wbrew większości obywateli podejmowała decyzje o autoryzacji GMO. Dziś już jedenaście krajów unijnych stara się o możliwość wprowadzania krajowego lub regionalnego zakazu rozprzestrzeniania GMO, np. kontrowersyjnej kukurydzy MON 810. Polska nie jest w tym osamotniona, mimo iż lobby biotechnologiczne tak to próbuje przedstawiać w polskich mediach - dodał.

- Obecnie rosnąca liczba krajów członkowskich Unii Europejskiej wprowadza zakaz uprawy genetycznie modyfikowanej kukurydzy MON 810. Zrobiły to już Austria, Francja, Grecja, Luksemburg, Niemcy, Szkocja, Walia, Węgry i Włochy. Kraje te walczą z Komisją Europejską, która forsuje uprawy GMO w UE. Większość społeczeństwa w Polsce i w UE nie chce żywności genetycznie modyfikowanej na swoich talerzach – powiedział Dariusz Szwed, przewodniczący Zielonych. Ponadto wysoka jakość żywności produkowanej w Polsce stała się atutem na rynkach krajów UE. Skażenie genetyczne pól może spowodować odrzucenie polskiej żywności przez europejskich konsumentów i dramatyczny spadek jej eksportu. Otwarte pozostaje pytanie dlaczego polski rząd nie podejmuje działań w celu ochrony praw konsumentów do wyboru i ochrony środowiska przed genetycznym skażeniem.

- Obecnie rząd pracuje nad nową ustawą dotyczącą GMO - duży niepokój budzi pozostawienie GMO w gestii jednego resortu - Ministerstwa Rolnictwa. GMO to kwestia społeczna, ekologiczna i gospodarcza, która powinna być kontrolowana przez kilka resortów, w tym m.in.: Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Środowiska oraz powinna uwzględniać ścisłą współpracę z partnerami społecznymi – stwierdził Szwed.

*****************************************


Najpierw badania naukowe, a potem legislacja

Wystąpienie prof. Ludwika Tomiałojcia podczas seminarium w Senacie RP „Uprawy GMO a polskie prawodawstwo”


Odpowiedzialna legislacja powinna następować PO WCZEŚNIEJSZYM i KILKAKROTNIE POWTÓRZONYM rozpoznaniu naukowym zagadnienia, nigdy przed nim.

Ośmieszające prawodawcę i podające w wątpliwość jego dbałość o obywateli, jak również szkodliwe ekologicznie i zdrowotnie może stać się każde autorytatywne prawo wprowadzone w sprzeczności z wiedzą empiryczną. Na przykład kompromitujący prawodawcę unijnego jest obecny wymóg o ledwie stumetrowych strefach buforowych pomiędzy uprawami GMO i zasiewami tradycyjnymi. Badania ekologiczne dowodzą bowiem jednoznacznie, że pyłek kukurydzy niekiedy może być przenoszony nie na dziesiątki metrów, lecz na setki kilometrów. Zatem w prawie europejskim przedwcześnie zapisano tę bajkę dla dzieci. Ale jej skutki są poważne: zgoda na uprawy GMO w polskim drobnomozaikowym krajobrazie rolniczym oznaczałaby rychłą likwidację i upraw ekologicznych, i rolnictwa tradycyjnego, a także naszego eksportu zdrowej żywności.

Podobnie jest z ryzykiem zdrowotnym związanym ze spożywaniem niektórych produktów inżynierii genetycznej. Od ich powstania gremia ekspertów zajmujących się zdrowiem ludzi i zwierząt wskazywały na niedostateczne rozpoznanie ryzyka. Deklaracja administracji USA zawarta w stanowisku Urzędu ds. Żywności i Leków z maja 1992 roku już ostrzegała: „Żywność pochodząca z nowych odmian roślin nie pozostawia wątpliwości, że... inżynieria genetyczna może przenosić nowe i nieznane białka pomiędzy produktami spożywczymi i wyzwalać reakcje alergiczne. Miliony Amerykanów uczulonych na alergeny w żaden sposób nie potrafią ich wykryć i zabezpieczyć się przed tymi szkodliwymi składnikami żywności” (FDA 1992).

Krytycznym zjawiskiem jest tu zjawisko plejotropii genów, czyli zaskakująca nieraz ekspresja pojedynczego genu w jego nowej lokalizacji pośród genów rośliny-gospodarza. Nieraz prowadzi to do nieoczekiwanych efektów. Wskutek tego w zmodyfikowanym organizmie mogą pojawić się białka, w tym toksyny i alergeny, zagrażające zdrowiu człowieka, zwierząt i środowisku.

W czerwcu 2009 roku Amerykańska Akademia Medycyny Środowiska (American Academy of Environmental Medicine - AAEM) wezwała do wprowadzenia natychmiastowego moratorium na genetycznie modyfikowaną żywność. (AAEM jest stowarzyszeniem lekarzy i innych specjalistów zajmujących się kwestiami klinicznych aspektów zdrowia środowiskowego).

W oświadczeniu AAEM czytamy: „żywność genetycznie zmodyfikowana stanowi poważne ryzyko dla zdrowia”. Opierając się na przeprowadzonych niezależnie od siebie w 8 krajach badaniach nad zwierzętami laboratoryjnymi, AAEM wnioskuje, że: „nie jest przypadkowy związek między żywnością GM a niekorzystnymi skutkami zdrowotnymi” oraz że „żywność GM stanowi poważne ryzyko dla zdrowia związane z toksycznością, alergiami, systemem immunologicznym i rozrodczym oraz ze zdrowiem metabolicznym, fizjologicznym i genetycznym”.

Dlatego AAEM wzywa:
- do moratorium na żywność genetycznie modyfikowaną i natychmiastowego wprowadzenia długiego testowania bezpieczeństwa oraz odpowiedniego znakowania produktów;
- wzywa lekarzy do informowania środowiska medycznego oraz całego społeczeństwa, jak uniknąć spożywania GMO;
- do uznania przez lekarzy żywności GM za czynnik chorobotwórczy;
- do zwiększenia liczby niezależnych długoterminowych badań naukowych.

Na tym tle trzeba otwarcie zaprotestować przeciw arogancji niektórych polskich biologów - zwolenników GMO - kiedy arbitralnie wypowiadają się w kwestii rzekomego braku negatywnych skutków uwalniania takich form do środowiska, bez poprzedzenia tego odpowiednimi badaniami. W tej kwestii ich opinie – zwłaszcza biotechnologów - są zwykle niefachowe. Najlepsze nawet wykształcenie w zakresie redukcjonistycznej biologii molekularnej nie jest bowiem podstawą do wydawania opinii z zakresu diametralnie różnej metodologiczne, bo holistycznej ekologii. To są przeciwstawne sobie metodologie badań biologicznych, dotyczące dwóch różnych poziomów organizacji organizmów żywych. Jest to podobne nadużycie autorytetu uczonego, jakim byłoby na przykład na podstawie submikroskopowego przebadania fragmentów tkanek jakiejś sarny wypowiadanie się o mechanizmach regulacji liczebności populacji tegoż gatunku ssaka w rozległym lesie czy regionie kraju.

Opinie biologów molekularnych nie mogą ani równoważyć ani zastępować opinii rzeczywistych fachowców od spraw środowiska przyrodniczego - zawodowych ekologów i specjalistów z zakresu ekologii rolnictwa.

Niestety, polskie środki masowego przekazu, nawet „Świat Nauki”, łamiąc powyższą zasadę fachowości, wypełniają serwisy informacyjne jednostronnymi pochwałami biotechnologów dla GMO, a blokują (w tym „Gazeta Wyborcza”) wszelkie krytyczne wypowiedzi profesorów ekologii i rolnictwa. I to nawet wtedy, kiedy te są nadsyłane w odpowiedzi na zaproszenie do zabierania głosu w rzekomo uczciwej dyskusji (tak zablokowano wypowiedzi trzech profesorów ekologów, popierające rozważnie krytyczne stanowisko Ministra Środowiska, w tym przemilczano wypowiedź profesora-ekologa, byłego wiceministra środowiska odpowiedzialnego akurat za GMO).

Nie ekolog, lecz niezależny od agrobiznesu biochemik, prof. J. B. Neilands, z Zakładu Biochemii i Biologii Molekularnej na kalifornijskim Uniwersytecie w Berkeley, napisał ostrzegawczo w kwestii propagowania upraw GMO, że nawet: „Dane naukowe agrobiznesu i rządowych laboratoriów powinny być traktowane z nieufnością”.

Z tego powodu tak ważne są niezależne polskie ekologiczne, rolnicze i gleboznawcze badania kontrolne oraz niezbędne jest wprowadzenie kilkuletniego moratorium, które pozwoli je przeprowadzić przed podjęciem decyzji legislacyjnych. Dziś nie mamy jeszcze o czym rozmawiać!

W 2006 roku było w kraju tylko 300 ha eksperymentalnie obsianych kontrowersyjną kukurydzą zmodyfikowaną MON 810, ale w 2007 roku już 3000 ha. Zamiast wdrożenia wspólnych z ekologami i rolnikami badań, członkowie zdominowanego przez biologów molekularnych Wydziału Nauk Biologicznych oraz Instytutu Nauk Rolniczych PAN na zebraniu w 2007 roku uznali jednak apriorycznie, bez najmniejszych dowodów, że te uprawy są nieszkodliwe dla środowiska.

I to pomimo ostrzeżeń ze strony kilku polskich ekologów i specjalistów z zakresu rolnictwa. Przyszłość pokaże, komu ci uczeni tym pomogli bardziej: polskiemu społeczeństwu i naszej przyrodzie, czy zagranicznym koncernom biotechnologicznym?

Uwaga końcowa

Straszenie nas karami unijnymi nie sprzyja tworzeniu dobrych rozwiązań prawnych, ani rozwojowi wiedzy o skutkach GMO, ani dobru obywateli UE.

Jest znamienne, że:

a) Już czterokrotnie (lata 2005-2009) większość kwalifikowana w Radzie Europejskiej głosowała przeciw propozycjom Komisji Europejskiej (rządu UE) zniesienia klauzul ochronnych w odniesieniu do niektórych GMO. Wytykając, że to Komisja Europejska wbrew większości obywateli podejmowała decyzje o autoryzacji GMO.

b) Minister rolnictwa Niemiec Horst Seehofer 27.11.2007 stwierdził publicznie, iż na procedury upoważniające Europejską Agencję Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) do oceny ryzyka ze strony GMO ma niestety silny wpływ przemysł biotechnologiczny! Obywatele UE już widzą, że decyzje jej organów nie zawsze są bezstronne. I że nie wszyscy europejscy ministrowie rolnictwa stają po stronie dobra obywateli.

c) Francja pod prezydenturą Nicolasa Sarkozego zastosowała przysługującą państwom UE klauzulę bezpieczeństwa, polegającą na wstrzymaniu implementacji prawa na podstawie uzasadnionego przypuszczenia, że jego wprowadzenie może narazić lokalną populację na ryzyko. Pozwala to przedłużyć zakaz używania i sprzedaży roślin GMO do czasu, aż unijny komitet d/s GMO udowodni, że są one naprawdę bezpieczne.

d) Już 11 krajów unijnych stara się o możliwość wprowadzania krajowego lub regionalnego zakazu rozprzestrzeniania GMO, np. kontrowersyjnej kukurydzy MON 810. Polska nie jest w tym osamotniona, jak to kłamliwie przedstawia się naszym obywatelom. A którą to odmianę akurat pewne kręgi usiłują dopuścić do otwartej uprawy w Polsce. Oczywiście bez badań ekologicznych i zdrowotnych!

Na pewno nie jest to w interesie naszego społeczeństwa ani polskiej przyrody!

prof. zw. dr hab. Ludwik Tomiałojć - biolog, Uniwersytet Wrocławski, członek Rady Krajowej partii Zieloni 2004, e-mail: tomilu@biol.uni.wroc.pl



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Siedziba biura krajowego Zielonych 2004:
ul. Piękna 64 a, lok. 11
00-672 Warszawa
e-mail: biuro@zieloni2004.pl

www.partiazielonych.pl | www.zieloni2004.pl
2,175,420 Unikalnych wizyt