ENGLISH
Home · O nas · Kontakt · Prawo · Forum · Linki · Galeria · Publicystyka · Historia · Pobierz · Szukaj · Rss 2010/07/30
Dariusz Szwed Agnieszka Grzybek Partia Zielonych 2004
WESPRZYJ NAS
wesprzyj nas
MENU
PRZYŁĄCZ SIĘ DO ZIELONYCH
Zapisz się do partii albo zostań Stałą/łym Współpracownicą/kiem
WESPRZYJ NAS
Osoby zainteresowane wsparciem działalności Zielonych 2004 mogą wpłacać darowizny na konto:
PKO BP SA IX Oddział w Warszawie
82 1020 1097 0000 7502 0099 8922
ZIELONE MIASTO


Pobierz publikację
Zielone Miasto Nowej Generacji [pdf 2MB]

Zieloni2004 w FaceBook Zieloni2004 w YouTube Zieloni2004 w Naszej-Klasie Zieloni2004 na Myspace Zieloni2004 w Wikipedii
ZIELONY NEWSLETTER
Zieloni 2004 - Info
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Home « Publicystyka i Media « Warto przeczytać « DLACZEGO ŚWIAT NIE CHCE BYĆ ZIELONY?


Część I. Odrobinę sarkastyczna analiza typowych, negatywnych reakcji na zielone idee.

W części II pt: ŚWIAT BYWA ZIELONY” dla równowagi zostaną zaprezentowane reakcje pozytywne a nawet afirmatywne.

Postawmy to proste pytanie: dlaczego?
Ponoć od niepozornego "dlaczego" zaczynają się wszystkie rewolucje.

Pewne reakcje "na Zielonych", powtarzają się jak Polska długa i szeroka. Można je podzielić na kilka rodzajów:

1.antyzieloni


Tu założenia wyjściowe są następujące: zielona ideologia to utopia, Zieloni to oszołomy!
To nie jest dla nas, normalnych, spokojnych ludzi z polskich miast i wsi. Lepiej, dajmy sobie z tym spokój, bo to tylko przeszkadza i co gorsza spowalnia tempo rozwoju. Wszak wszyscy wiemy, że Zieloni pojawiają się wszędzie tam, gdzie ich nikt nie prosi, i nagle, ni to z gruszki, ni z pietruszki, mówią o żabach lub mchach. Mędrkują, że: odkręcając kran codziennie łączymy się z Bałtykiem albo, że Wisła to taki sam skarb narodowy jak Wawel! No, pomyślałby kto, takie rzeczy ludziom wciskają non-stop! Słowem: mówią o sprawach niewidzialnych gołym okiem, wyrwanych z kontekstu, niepraktycznych i nieopłacalnych. Po prostu: jedna wielka ściema, a wszystko pewnie po to, aby wyłudzać kolejne eko-haracze! Tymczasem człowiek, zdrowy na ciele i umyśle, jedzący mięso i pijący piwo, co niedziela jeżdżący samochodem z rodziną do hipermarketu lub do kościoła, co to jest dwie ulice dalej, ale jak bryka nowa, to trzeba się przed sąsiadami pokazać. Zatem, taki człowiek, to, marzy sobie, aby wreszcie po latach chałupkę sobie letniskową zbudować i to najlepiej taką z pięknym widokiem na przyrodę dziką i nieskalaną. Koniecznie z dala od ludzi. Człowiek ten, jako wysokocywilizowany osobnik, to chciałby wreszcie wygodny odcinek autostrady mieć, takiej jak w Niemczech albo przynajmniej w Czechach, a nie żeby od autostrady jakieś tysiącletnie błota ważniejsze były i jakieś tam porosty. Trzeba to betonem wreszcie zalać, żeby nie chlupotały tak, nie bulgotały, bo to dla wrażliwego ucha cywilizowanego i nowoczesnego człowieka nie do zniesienia jest. Nie do zniesienia – zupełnie jak Zieloni.
Zielonych trzeba spacyfikować i tę ich poprawność polityczno-ekologiczną zdemaskować i ukrócić! Wtedy bowiem przemysł, energetyka, gospodarka i społeczeństwo będą rozwijać się dynamicznie i szybko, a choćby do utraty tchu (albo nawet tlenu, co tam!) Tak – zrównoważony rozwój – to jest rozwój, który nie jest równo-ważony, ale wydłużony! A po co komu rozwój wydłużony? Czyż nie czekamy już wystarczająco długo? Zabory? Jedna wojna, druga wojna, komuna? No przecież to jasne, że TKM! A ekologia to w szkole może być! Tak, jak religia, żeby dzieci miały w głowach dobrze poukładane, i żeby o tych żabach coś jednak wiedziały. Zarówno to, co o nich pisze Stary Testament jak i to, co mówią ekolodzy. Jak dorosną, to im się im ten idealizm sam utemperuje, ale na razie niech się uczą! Dzieci to dzieci, a dzieci to grzeczne muszą być! I żaden rzecznik ds. dziecka nic tu nie zmieni.
Niezbędna ikonografia: znakomitą ilustrację powyższego opisu stanowią ubiegłoroczne transmisje telewizyjne relacjonujące sprawę Rospudy. Szczególnie zaś obraz mieszkańców Augustowa, gdy uzbrojeni w drewniane krzyże, mimo mrozu i braku reakcji ze strony ekologów, skandowali zawzięcie i z pewnością siebie: „Precz z Zielonymi”, „Precz z Zielonymi!”. Niezapomniane kadry! Na szczęście od czasu tych wydarzeń wiele się zmieniło. Nawet poglądy niektórych ludzi.

2.zielonofobiczni


Wydawałoby się, że opis powyższy wyczerpuje skalę społecznej niechęci (na drugim biegunie rzecz jasna istnieje też skala akceptacji) wobec zielonych idei w Polsce, takich jak: zrównoważony rozwój, prawa człowieka, równość społeczna, walka ze wszelkimi przejawami dyskryminacji zarówno w sferze publicznej jak i w prywatnej. Otóż, niestety, nie wyczerpuje. Opinie: „Ekolodzy – na drzewa!”, „Eko-terroryści to są faszyści!”, „Manifa ma syfa!” lub „Pedały do gazu!”, to nie jest margines publicznego dialogu, w którym Zieloni niezmiennie i uparcie, opowiadają się po stronie wykluczonych i krzywdzonych. To są frazy, od których roi się w Internecie, w uczniowskich zeszytach, studenckich dyskusjach, które obecne są na ulicach i murach domów we wszystkich polskich miastach i miasteczkach. Dlaczego tego nie widzimy? Szczelnie otaczają nas napisy dyskryminujące Innego na wiele rożnych sposobów. Ekolodzy, feministki, homoseksualiści, osoby niepełnosprawne, starsze lub innych narodowości obrażane są nagminnie, wulgarnie oraz – co widać dopiero, gdy się dobrze przyjrzeć – w zadziwiająco podobnym tonie. Przy niemym, też podobnym zresztą, przyzwoleniu. Mowa nienawiści przelewa się przez polskie blokowiska, toalety pociągów, cmentarne mury, radiowy i telewizyjny eter, kolumny konserwatywno-radykalnych i faszyzujących gazet, przestrzenie ubrań młodszych i starszych (napisy na podkoszulkach, breloczki, pinsy). Miliony, miliony złych słów, złych myśli i jeszcze gorszych intencji. Pomieszanych: strachu, tabu i jeszcze większego strachu przed Innym (Zielonym).
W porządkującym geście, rodem z etosu małej stabilizacji, administratorzy domów odmalowują „pomazane” ściany. Krótkowzroczność jest taka wygodna! Farba jednak nie przykryje nienawiści, nie powstrzyma agresji, ani werbalnej, ani ikonicznej, a przede wszystkim fizycznej. Zmianę mogłoby przynieść jedynie otwarcie się na dialog różnych środowisk społecznych: polskiego kościoła, inteligencji, ludzi pracy oraz mediów. Zdarza się to w wymiarze indywidualnym, systemowo nikt się za to nie zabiera. Ikona polskiej demokracji: okrągły stół, spróchniał, a próchno to nie świeciło wcale. Jeszcze niedawno wydawało się, że ten stół, choć kulawo, stoi i że tylko ostro toczą go korniki.

3.zielonoodporni


Jako że zielone idee ujmują świat całościowo i w równej mierze co ekologii, dotyczą spraw, które wielu ludziom wydają się kwestiami w ogóle ze sobą niepowiązanymi lub wręcz odmiennymi, ludzie nie wiedzą, że są „zieloni”. Owszem – mówi Osoba napotkana podczas demonstracji w sprawie walki z globalnym ocieplaniem – myślę tak, jak wy o klimacie, ale nie zapiszę się do was, bo jestem przeciwko aborcji i nie lubię pedałów. Wraca pytanie „dlaczego”. Dlaczego tak trudno dostrzec wspólny mianownik pomiędzy sprawiedliwością ekonomiczną i społeczną, bezpieczeństwem energetycznym, szacunkiem dla ludzkiej pracy, pacyfizmem, feminizmem, czy niezgodą na homofobię? Zastanawiające, że ludziom łatwiej zjednoczyć się w opozycji przeciw czemuś, niż w poszukiwaniu równowagi, odkryciu ku korzyści grupowej mechanizmów rządzących rzeczywistością, czy na przykład w budowaniu zaufania i udzielaniu sobie wsparcia wobec różnych rodzajów dyskryminacji.

Na pewno łatwiej tkwić w „matrixie” i bez sprawdzenia, podczas homilii stwierdzić, że szczepionka przeciwko rakowi szyjki macicy jest zła, bo zachęca dziewczynki do seksu. Łatwiej jest się nie zastanawiać i dyskryminować nieświadomie, tzn. na przykład zamęczać heteronormatywnie własne dzieci, nękając – szczególnie młode kobiety pytaniem: no to kiedy wyjdziesz za mąż? A zaraz po zamążpójściu: no to kiedy będziecie mieli dziecko? Łatwiej milczeć na wywiadówkach, gdy ktoś z rodziców proponuje urządzenie „wspólnej” wigilii w szkole, bo to taka nowa świecka tradycja zakładająca, że wszystkie dzieci w klasie wyznają tę samą religię oraz że uszanują opłatek mimo świeckich intencji i niesakralnego otoczenia. A już na pewno nie zaszkodzi im to w rozwoju duchowym, a wręcz go wzmocni. Łatwiej w towarzystwie dobrze traktować żonę, a bić ją wyłącznie w domu. Łatwiej kochać piłkę nożną przed Euro 2012, niż przyznać się, że ten sport wydaje nam się kompletnie obcy i nieciekawy. Łatwiej wysunąć na szefa faceta, niż ująć się za kobietą, by to ona a nie on, skoro ma równe kompetencje pełniła tę funkcję. Łatwiej i bezpieczniej jechać na wycieczkę z biurem podróży nawet do kraju, gdzie toczy się wojna i pstrykać mega-wypasioną cyfrówką z reklamy, widoki, które wskazuje nam przewodnik, któremu przecież nikt nie zada pytania, dlaczego oglądamy tylko tę część miasta? A że tam, gdzie toczy się wojna, jest taniej, to bilansuje się nam kupno cyfrówki. Spryt, spryt nade wszystko. Zaufania brak.


4.pre-zieloni


Brak w zbiorowym myśleniu zrozumienia dla istnienia głębokich współzależności pomiędzy różnorodnymi dziedzinami życia gospodarczego, społecznego i politycznego, jest największą przeszkodą w wejściu na zieloną drogę. Zielona ideologia wymaga zmian systemowych, ale zacząć trzeba od siebie i od najbliższego otoczenia.
Wydaje się bowiem logicznym, choć jak się okazuje, nie tak prostym do uświadomienia, że nie można oczyścić rzeki w połowie, tak jak nie można być homofobem w domu i deklarować akceptację dla osób homoseksualnych w towarzystwie. Oczywiście hipokryzja istnieje i ma się dobrze, ale pytanie „dlaczego” do niej także się odnosi. Nie można uratować tylko siebie i swojej rodziny przed zagrożeniami wynikającymi z degradacji środowiska naturalnego; otoczenie się płotem, elektrycznością, ochroniarzami, ultranowoczesnymi filtrami, energooszczędną klimą, ogrzewaniem i nawilżaniem w jednym, trawą z rolki, odhodowanymi czworonogami z „dobrej linii rodowej”, służbą z Ukrainy i promocyjnymi atrakcjami w galeriach handlowych lub skomercjalizowaną wersja ekologizmu, np. tzw. trendy-brandami nie zlikwiduje nierówności i dysproporcji, za które płacić będzie następne pokolenie. Także pokolenie wyhodowane za murem. Hamburgery „poradzą sobie” z murem, podobnie jak telewizja i choroby cywilizacyjne.

Czego brakuje? Wykształcenia? Świadomości? Zrozumienia, że świat jest różnorodny? A może brakuje pieniędzy na podstawowe sprawy, bo Polska to nadal biedny kraj i dlatego zielone postulaty wydają się wyłącznie zachciankami intelektualistów, wykształciuchów, którzy nie wiedzą, co to prawdziwa praca, trud życia.
Czyżbyśmy, jako społeczeństwo, naprawdę tak myśleli? Kogo popieramy w duchu, gdy krakowskimi Plantami idzie kolejny Marsz Równości, a wszechpolacy rzucają kamieniami w uśmiechniętych ludzi? Jak – w istocie – oceniamy zarządców naszych miast, gdy wycinają kolejne drzewa i nie nasadzają nowych? Co myślimy o polityce, patrząc na telewizyjne relacje z obrad polskiego sejmu? Czy polskie kobiety rzeczywiście, akceptują taki model rodziny, jaki lansuje większość seriali? Czy nie rozumieją, że to, czego doświadczają to właśnie niesprawiedliwość ekonomiczna i przemoc społeczna wynikające z niepisanych, ale silnych tradycji patriarchatu? Czy nie chciałyby być dobrze traktowane w pracy? Równościowo? Podmiotowo? A polscy związkowcy, pielęgniarki, ludzie pracy, którzy nie widomo który już raz zostali pozostawieni sami sobie bez wielkich szans na rozwój, w kraju, gdzie gospodarka rozwija się na kształt wielkiej fabryki podzespołów. Gdzie upadło szkolnictwo zawodowe, gdzie innowacje gospodarcze i przemysłowe sa rzadkością, bo spoczęliśmy na odtwórstwie i byciu gigantyczna hurtownią. A uczniowie i studenci oraz ich nauczyciele i profesorowie? Czy nie dość mają kompromisów na rzecz szkół komercyjnych i prywatnych? Czy dobrze się czuli, gdy mieli być wszyscy zlustrowani i potraktowani jedną miarą stworzoną przez chorego na strach urzędniczynę zapewne o bladym obliczu. A lekarze i ludzie wolnych zawodów, jak się tu czują? A artyści, którzy codziennie musza boksować się z oporem urzędników, których edukacja w zakresie historii sztuki nie wykracza poza impresjonizm, lub co gorsza poza landszaft zapamiętany z urodzin u cioci Gieni? Czegoś tu brakuje.
Pewnie dlatego, równoległa, z pracą proekologiczną, prospołeczną i profeminstyczną, walka Zielonych 2004 o prawa osób homoseksualnych w Polsce, położyła się cieniem na krótkiej historii partii. Na papierze to takie proste, ale w głowie mieści się trudno.


Grasz w zielone? Gram.
Masz zielone. Mam.

dr Małgorzata Tkacz-Janik
Kategorie: Warto przeczytać ·
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Siedziba biura krajowego Zielonych 2004:
ul. Piękna 64 a, lok. 11
00-672 Warszawa
e-mail: biuro@zieloni2004.pl

www.partiazielonych.pl | www.zieloni2004.pl
2,032,915 Unikalnych wizyt