|
Partia Zielonych 2004 i organizacje ekologiczne od lat wskazują na konieczność całościowego podejścia do inwestycji w ochronie środowiska. Kluczowe powinny stać się instrumenty zarządzania popytem (Demand Side Management), czyli ograniczanie problemu u źródła przez zmniejszanie ilości produkowanych śmieci, ograniczanie zużycia wody czy oszczędne wykorzystywanie energii. Dopiero po ich wdrożeniu można stosować metody „końca rury” – budować oczyszczalnie ścieków czy wysypiska odpadów.
W Gazecie Wyborczej z 04.01.2008 pojawiły się informacje (artykuł Konrada Niklewicza „Brakuje pół miliarda euro na unijne inwestycje”, http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4808320.html?nltxx=2015058&nltdt=2008-01-04-06-06), że Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wskazuje, iż samorządom może zabraknąć 500 milionów euro na inwestycje w ochronie środowiska realizowane z Funduszu Spójności w latach 2007-2013. W informacji tej brakuje jednak kwestii podstawowej – dlaczego rząd do tej pory nie przygotował przepisów, np. podatkowych, które wspierałyby działania oszczędnościowe – całościowo nazwanych np. Narodową Strategią Efektywności. Przykładowo można by obniżyć do zera wysokość podatku VAT na wodooszczędne urządzenia, takie jak spłuczki, prysznice, AGD; obniżyć podatki od nieruchomości wspierając budynki zbierające deszczówkę, nawet te największe, w miastach. W tym przypadku zamiast wylewania cennej wody deszczowej do kanalizacji, za co teraz bez sensu płacimy, można by ją wykorzystać do podlewania trawników i dzięki temu oszczędzić podwójnie. Pomysłów mogą być tysiące – należy tylko uruchomić inwencję i kreatywność na rzecz oszczędzania zasobów naturalnych oraz… zasobów naszych kieszeni.
Przykładowe zadanie: zmniejszenie ilości zużywanej wody i ilości ścieków.
Efekt (w kontekście opisywanego przez MRR problemu braku środków): zmniejszenie wielkości inwestycji (tutaj: oczyszczalni ścieków), a zatem ograniczenie jej kosztów. Taką samą analizę można przeprowadzić np. w przypadku odpadów komunalnych i zmniejszenia instalacji potrzebnych do ich utylizacji (sortowni, kompostowni, wysypisk śmieci). W Polsce mamy tysiące ekspertów od oszczędzania – sięgnijmy po ich wiedzę i doświadczenie, zamiast lamentować nad brakiem środków na ekologiczne inwestycje.
Unia Europejska bardzo przychylnie patrzy na wszelkie działania na rzecz podnoszenia efektywności i oszczędzania zasobów – nie dość, że poprawilibyśmy nasz nadszarpnięty, m.in. absurdalną walką o budowę trasy ekspresowej przez Dolinę Rospudy, wizerunek w Brukseli, to może udałoby się uzyskać dodatkowe wsparcie dla ośrodków badawczo-rozwojowych zajmujących się właśnie podnoszeniem efektywności i zarządzaniem popytem.
Jest wreszcie jeszcze jeden ważny powód przemawiający za przyjęciem Narodowej Strategii Efektywności: konsumenci i mieszkańcy dzięki działaniom prooszczędnościowym zapłacą niższe rachunki! Nie będą np. płacić za niepotrzebne opakowania, które natychmiast trafiają do rozrastającego się kosza na śmieci (za który przecież też trzeba, słono, zapłacić).
Do tego potrzebne jest jednak forum do dyskusji i znajdowania proefektywnościowych, oszczędnych rozwiązań. Konieczny jest też przyjazne prawo i instytucje dla wdrażania takich, przyjaznych środowisku i kieszeni, rozwiązań. Te rozwiązania dadzą zaś samorządom oszczędności, umożliwiające domknięcie budżetów inwestycji ekologicznych. Zresztą samorządy także mogą i powinny wykazać się inicjatywą, np. powołując miejskie centra efektywności, gdzie każdy mógłby przedstawić swój pomysł, a gdyby był obiecujący, mógłby liczyć na wsparcie przy jego wdrażaniu.
Zwracam się do Ministra Środowiska z prośbą o pilne podjęcie działań np. otwarcie wortalu internetowego www.efektywnosc.gov.pl, na którym przedsiębiorcy mogliby informować o rozwiązaniach „odmaterializowujących” gospodarkę – przynoszących wzrost gospodarczy i poprawę jakości życia, przy jednoczesnym ograniczaniu zużycia drożejących zasobów naturalnych (wody, ropy, gazu itp.).
W Polsce potrzebujemy rewolucji efektywnościowej i inwestycje realizowane w latach 2007-2013 powinny stać się jej kołem napędowym!
Pamiętajmy: Oszczędzają bogaci... bogaci, bo oszczędzają!!!
Dariusz Szwed,
Współprzewodniczący partii Zieloni 2004
04.01.2008
|