
 Nie dajmy się zwieść sondażom, mówiącym, że ekologia będzie ważnym tematem politycznym. Może i będzie (oby, zdecydowanie jest mi ona bliższa niż prezydenckie prawybory w PO), ale między byciem ważnym tematem a tematem, który zmobilizuje ludzi do głosowania na taką partię jeszcze daleka droga. Widać to od lat w hierarchii tematów, która nie przekłada się na zmianę sceny politycznej i jej podziału na PO i PiS. Miraż, że gdyby zrzucić rzekomo „kontrowersyjne tematy” ludzie pokochają ekologów nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Więcej - w serwisie klimatycznym Krytyki Politycznej.
 Koło warszawskie partii Zieloni 2004 wyraża swoje niezadowolenie z powodu postawy miasta wobec lokalu „Między Nami” na ul. Brackiej. Jego właściciele otrzymali ultimatum od miejskich urzędników – albo do 30 kwietnia zgodzą się na podwyższenie czynszu o 300%, albo zamykają swoją działalność w tym miejscu. Naszym zdaniem to poważne przesunięcie priorytetów – aktualnie miasto woli pompować pieniądze w takie inwestycje, jak stadion Legii, lekceważąc kulturotwórczą rolę prywatnych inicjatyw kulturalnych w tworzeniu niezbędnego dla zrównoważonego rozwoju miasta kapitału społecznego.
  Stworzenie do 2020 roku „społeczeństwa recyklingu” jest priorytetem Unii. Wyzwanie to powinno być także w Polsce przedmiotem intensywnej debaty publicznej. POLSKA JUŻ TERAZ TONIE W ŚMIECIACH! Zieloni apelują o powołanie okrągłego stołu nt. gospodarki odpadami, przy którym zasiedliby m.in. przedstawiciele rządu, samorządu, przemysłu odpadowego, organizacje ekologiczne.
 W styczniu 2007 r. pisałem w Przeglądzie Komunalnym: „W Polsce najbardziej zaniedbanym działaniem z zakresu ochrony środowiska jest zagospodarowanie odpadów. Widać postęp w ochronie powietrza, mamy znacznie więcej oczyszczalni ścieków, poprawiła się jakość wód – ale śmieci wciąż nie umiemy dobrze zagospodarować. Daleko nam do spełnienia unijnych wymogów w tym zakresie. Większość wysypisk śmieci w Polsce nie spełnia żadnych norm. Poziom odzysku surowców wtórnych jest żałośnie mały.” Diagnoza ta, niestety, pozostaje aktualna. Co powoduje, że 20 lat po upadku realnego socjalizmu, mamy w gospodarce odpadowej „czarną dziurę”?
 Członkowie koła warszawskiego partii Zieloni 2004 – Adam Ostolski i Bartłomiej Kozek – wzięli udział w odbywającym się 5 lutego w Gdańsku warsztacie na temat komercjalizacji przestrzeni publicznej, organizowanym przez Forum Dialogu Społecznego. Prezentowali oni uwagi na temat źródeł bieżącego jej stanu i podawali przykłady na możliwości poprawy jej jakości, oparte na swoich warszawskich doświadczeniach.
Koło warszawskie partii Zieloni 2004 przyjmuje z zadowoleniem informacje medialne związane z modyfikowaniem przez miasto pierwotnych planów dotyczących organizacji ruchu na placu Wileńskim. Jednocześnie apeluje do władz miasta o silniejsze zaangażowanie w proces przygotowywania jednolitych oznaczeń kolei i metra, zapewniających odpowiednią informacje użytkowniczkom i użytkownikom komunikacji zbiorowej w mieście.
 Piotr Wielgus, członek Zielonych 2004, szef Pracowni Zrównoważonego Rozwoju nominowany do tytułu Torunianin Roku!
Zagłosuj!
Jego fundacja zorganizowała kilkanaście głośnych debat na temat Torunia. Zaproszeni przez nią specjaliści - naukowcy, urzędnicy, społecznicy, artyści i dziennikarze - wypowiadali się m.in. o kulturze, naszych szansach w walce o tytuł ESK, o roli pozarządówek w życiu miasta, a także przyszłości Bydgoskiego Przedmieścia. W dyskusje angażowali się mieszkańcy i chętnie komentowały je media. PZR przygotowuje popularne edukacyjne "Pikniki na trawie", prowadzi też portal Ekologiczny Toruń, który promuje postawy proekologiczne wśród mieszkańców.
 Koło warszawskie partii Zieloni 2004 solidaryzuje się ze społecznością lokalną wokół Jeziorka Czerniakowskiego, która jest zaniepokojona inwestycjami, mogącymi wpłynąć na jakość przestrzeni publicznej i stan środowiska naturalnego w tej części Mokotowa.
Tuż przed okresem świąteczno-noworocznym Lubelscy Zieloni napisali list do Prezydenta Lublina Adama Wasilewskiego, w którym postanowili podzielić się z Panem Prezydentem swoimi spostrzeżeniami i uwagami na temat kierunku rozwoju naszego miasta. List, którego treść zamieszczam poniżej, wraz z drobnym upominkiem, "Podręcznikiem lokalnej aktywności obywatelskiej, w zakresie ochrony środowiska'', został złożony przez Zielonych w Urzędzie Miasta.
 W Poznaniu czy w Warszawie da się jeździć. Tam jest sztuczna nawierzchnia i nawet jak śnieg się wytrze, to dalej można szusować. U nas władze wspierają jedynie tzw. sporty siedzące, w ogóle nie myśląc o aktywnych. Szkoda, że na jedynym stoku połowa dnia schodzi na wdrapywaniu się na górę, bo orczyk nie działa. Zresztą jak jest uruchomiony, to ten 40-letni sprzęt działa tak wolno, że szybciej wejdzie się o własnych siłach - mówi Adam Fularz, snowboardzista i działacz Zielonych 2004 dla Gazety Wyborczej.
  Wyrażamy swoje zadowolenie z powodu zarówno powstania tego dokumentu, jak i zdecydowanej większości treści w nim zawartych. Znajdujemy w nim realizację wielu spośród naszych postulatów z zakresu zrównoważonego rozwoju. Widzimy jednak, że pewne kwestie powinny zostać doprecyzowane i znaleźć realne odzwierciedlenie nie tylko w prezentowanych hasłach Programu, ale też w jego finansowych projekcjach. Przede wszystkim jednak ubolewamy nad bardzo krótkim okresem konsultacji społecznych dla niemal 320-stronnicowej publikacji, do której dołączona jest ponad 120-stronnicowa prognoza oddziaływania na środowisko.
  Z okazji trwającego w Kopenhadze szczytu klimatycznego koło warszawskie Zielonych 2004 zdecydowało się zabrać głos w sprawie działań władz Warszawy w dziedzinie ochrony klimatu i zapewniania wysokiej jakości życia mieszkankom i mieszkańcom.
 - W sprawie tego kluczowego dla Pragi skrzyżowania nie zapytano o zdanie mieszkańców – oburza się Irena Kołodziej z organizacji Zieloni 2004. – W miastach europejskich panuje taki trend, że oddaje się przestrzeń miejską ludziom, a nie samochodom – twierdzi. Więcej na stronach Życia Warszawy.
Johann Bros jest jedną z sześciu osób nominowanych w tym roku do Nagrody im. Janoscha "Cegła z Gazety" [...] Ostatnio zajął się 160-letnim budynkiem w Szopienicach. Nie szuka pod inwestycje miejsc prestiżowych, ale tych najbardziej zdegradowanych. - Nie ma mowy o prawdziwej rewitalizacji bez zaangażowania ludzi, którzy w takich miejscach mieszkają. Dlatego do pracy zatrudnia miejscowych, uczestniczy w działalności lokalnych stowarzyszeń, współpracuje ze społecznikami.
 Toruń jest wyjątkowym miastem w Polsce, gdzie późnym wieczorem ulice Starówki tętnią życiem - podobnie jest tylko w Krakowie. Problemem jest zapaść społeczna. Miastu wydaje się, że jego zadania kończą się na remontach, inwestycjach. A tu potrzebne są jeszcze inne działania - mówi "Gazecie" Wojciech Kłosowski, specjalista od planowania strategicznego rozwoju miast i członek Rady Krajowej Zielonych.
|